Moda damska.

Weszłam do pokoju i oko moje zatrzymało się na barwnej plamie. Przy sąsiednim biurku siedziała koleżanka w koszuli. Tak, nie w bluzce, lecz w koszuli. I do tego o numer za dużej, dokładnie jak teraz trzeba. Znakomita kraciasta koszula była obszerna, z lekko opadającym ramieniem. Nareszcie widzę u nas coś modnego powiedziałam z uznaniem pod adresem kraciastego ciucha Na to oświadczenie koleżanka aż wstała i wyraźnie zażenowana, wygładzając nerwowo spódniczkę jak uczennica wyrwana do tablicy, poczęła się niezręcznie tłumaczyć, że koszula owszem niebrzydka, ale niestety trochę na nią za duża. ale przecież ja wiem taka jest moda damska teraz. Jak trudno kupić coś w takim małym, jak jej rozmiarze... Delektowałam się uczuciem satysfakcji, że jednak na moje wyszło. A co? Nie mówiłam mogę teraz powiedzieć, jak zrzędliwa połowica. Jeszcze śnieg na polach leżał, jak pisałam, że najtrudniej będzie przestawić się na ów niespotykany dotychczas luz w garderobie. Na zdjęciach to istotnie wygląda bardzo atrakcyjnie; dziewczyny są wysokie, odpowiednio ustawione i oświetlone, tak że suto marszczone spódnice i za duże o numer bluzki i żakiety tworzą nową i niewątpliwie ciekawą modę. Wszelako zwyczajna osoba, a nie modelka, odziana w takie obszerności i posadzona za biurkiem czuje się jeszcze nieswojo. Ale z pewnością tylko na razie, bo jak wiemy z doświadczenia człowiek jest w stanie przywyknąć nieomal do wszystkiego, a zatem luźna bluzka nie powinna stanowić zbyt wielkiego problemu. Obszerność może być dwojakiego rodzaju: klasyczna i sportowa, choć w praktyce obie są najczęściej pomieszane, na czym całość tylko zyskuje, bo dodaje jej to pikanterii. Mieszanki stylów na ogół dają dobre wyniki. Styl marynarkowy jako inspirowany modą damską niesie jednak ze sobą niebezpieczeństwo przesadnej maskulinizacji sylwetki. Aby temu zapobiec wprowadza się mnóstwo bardzo kobiecych dodatków, które mają przydać miękkości marynarkowej sylwetce. I tym damskim szczegółom warto się wnikliwie przyjrzeć, bo są one całkiem inne. Zupełnie świeże i nie opatrzone. Sposób noszenia też wydaje się być ciekawy, bo wcale nie jest takie nieważne, w jakim kierunku omotać szyję i jakim szalikiem. Krawata już nie polecam, bo akurat nie jest to dodatek z rodzaju kobiecych, ale mimo to przyjął się i wszyscy wiedzą, gdzie i jak jest wiązany. Muszę jednak dodać, że nie każdy krawat budzi zachwyt. Widzi się niektóre okropnie błyszczące w szkaradne wzory. Na szczęście trafiają się i piękne okazy z cudownych włóczek robione na drutach albo wełniane w kratę. W dodatku są to krawaty, na których widok serce rośnie, że jeszcze tej urody materie gdzieś się zachowały. Bo trzeba wiedzieć, że najczęściej są to znaleziska ze strychów czyli rzeczy przemyślnie poutykane w różnych miejscach przez nasze babcie i ciocie, które niczego nie lubią wyrzucać. Nic innego nam teraz nie wypada jak publicznie przyznać im rację i głośno pochwalić owo chomikowanie. Skąd bowiem wytrzasnąć w tej chwili chusteczkę koronką bogato obszytą, która powinna kokieteryjnie wychylać się z górnej kieszonki marynarki? Albo gdzie znaleźć apaszkę z siatkowej firanki zahaftowanej we wzorek, skoro we wszystkich oknach wiszą syntetyczne zwiewności? Zginęły firanki, zginęły też kordonkowe serwetki zdobiące fornirowane blaty okrągłych stoliczków. Taka serwetka zaś to dzisiaj skarb nieoceniony, bo złożona w pól staje się modnym żabocikiem przypiętym pod szyją, też starą, zapinką, najlepiej z ametystem. Przydałaby się również cienka jedwabna lub batystowa bluzeczka cała w pienistych koronkach. Niestety, nie są to rzeczy do kupienia, lecz wyłącznie do sprokurowania sposobem. Jakim?. Trudno uogólnić, ponieważ w tych sprawach każdy ma jakiś własny, z dawna wypróbowany. I tym razem trzeba znów po niego sięgnąć.