Moda męska.

Moda męska ma charakter wybitnie ewolucyjny. Żadne zasadnicze zmiany nie zachodzą w niej z sezonu na sezon. Linia sylwetki przekształca się powoli, po czym ugruntowuje się znowu na dłuższy okres czasu. Głównym inspiratorem zmian była swego czasu młodzież, która dyktowała style i nowości, ale należyto już uznać za zjawisko przebrzmiałe. To bowiem, co do niedawna określano mianem mody męskiej, już nie istnieje, teraz wszyscy noszą wszystko i wyglądają na bardzo zadowolonych. Nie bez powodu, gdyż sposób ubierania stał się o niebo swobodniejszy i praktyczniejszy. Obecne męskie ubieranie się nie sposób porównać z dawnym garniturowym reżimem. W latach pięćdziesiątych, a jeszcze i w początkach sześćdziesiątych, nawet na urlop mężczyźni jechali w wełnianych marynarkach, takiż spodniach i obowiązkowo w koszulkach. Żar lał się z nieba, a na deptakach paradowali panowie „pod krawatem" i z uczuciem, iż znajdują się nie tyle w plenerze, ile w łaźni rzymskiej. Ale co wówczas było robić, skoro włożenie sportowej koszuli było aktem bezprzykładnego heroizmu, na który stać było tylko jednostki. Zresztą i dzisiaj są mężczyźni, którym wydaje się, że jak włożą sztruksowe spodnie to są nadzy, albo że im nie wypada zupełnie niewiadomo dlaczego. Powolutku jednak zaczęło się rozluźniać, znikały krawaty, zamiast marynarek pojawiły się wdzianka, spodnie przestały być wełniane i nie musiały mieć nienagannie zaprasowanych kantów, w rezultacie doszło do tego, że szorty i podkoszulek stały się fragmentem wakacyjnego krajobrazu. Reszty dokonała moda dżinsowa. Reszty, czyli zasadniczych zmian w sylwetce. Era szerokich pleców, potężnych barów minęła. Sylwetka Tarzana, najczęściej umiejętnie watowanego, wyszła z mody. Mężczyzna zrobił się nie tylko wąski, ale i płaski. Wszystko co nosi jest raczej blisko ciała. Marynarka taka w sam raz, nie specjalnie dopasowana, ale i nie za luźna. Jednakże najbardziej zmieniły się spodnie, które przestały być wreszcie podobne do pojemnych siatek na zakupy, które zmieszczą zarówno parę paczek papierosów, tuzin chusteczek do nosa, jak i ćwiartkę masła. Moda męska uległa więc istotnym przeobrażeniom. Teraz mężczyzna, jeśli nie chce, nie musi chodzić w tradycyjnym garniturze, zwłaszcza latem. Nigdy chyba jeszcze nie miał do wyboru tylu innych propozycji. Projektanci oferują mu bluzy, wdzianka, wiatrówki z lekkich, przewiewnych tkanin, do równie lekkich acz obcisłych spodni. Prawie cała sportowa odzież męska, podobnie zresztą jak damska, utrzymana jest w stylu safari, który - jak dotychczas - okazuje się niezastąpiony i nie znajduje godnego siebie następcy. Ale to jest wyłącznie powód do radości, gdyż i panie, i panowie ubrani w tym stylu prezentują się nader korzystnie. Wszystko wskazuje na to, że obecny okres w modzie męskiej przejdzie do historii ubiorów pod nazwą epoki ładnych chłopców. Młodszych i starszych, ale chłopców. Przesądziła o tym fala dżinsowa, która zalała cały świat, a teksasowe stroje w kolorze indygo wymagają dobrej sylwetki, wyłącznie szczupłej. Niczego więcej. Można mieć srebrną głowę i zadyszkę, innymi słowy ,,nie to zdrowie i szron na głowie", a nosić dżinsy. Jedno drugiemu wcale nie przeszkadza. Natomiast tusza z dżinsami zupełnie nie idzie w parze. Kuliste wypukłości, jakie niektórzy panowie demonstrują nad paskiem od spodni, w zestawieniu z dżinsami, dają efekt wręcz humorystyczny. Nie ma więc innego wyjścia jak chudnąć, utrzymywać się w formie, a w ostateczności wciągać brzuch, aby tylko wyglądać jak dorosły chłopiec.