Trzeba wybierać shop.

Ze zmian, jakie przynosi shopping korzysta w pełni znikoma liczba osób, chyba w ogóle nie istnieją kobiety, które zmieniają co sezon całą garderobę, zgodnie z życzeniami wielkich projektantów. Mimo to jednak zmian oczekują z niecierpliwością niemal wszyscy i są ich ciekawi. Kiedy się okazuje, że nadchodzący sezon należy do spokojnych, że nie przynosi żadnych wstrząsów, to jesteśmy rozczarowani, czujemy się zawiedzeni, oszukani. Gdzieś w głębi duszy mamy nawet pretensje do shopu że nie zgotowały nam żadnej „bomby", czegoś prawdziwie szokującego, co można by napastliwie krytykować, okrutnie wyszydzać i jak się da - ośmieszać. Albo wprost przeciwnie - zachwycać się do zachłyśnięcia. To zależy od naszego wyboru i stosunku do zakupów. Nie ulega wątpliwości, że lepiej jest mieć jakikolwiek stosunek do shoppingu, niż nie mieć żadnego. Sentencja powiada, że ignorowaniem zmienności świata postarzamy się dobrowolnie i niepotrzebnie. Warto zatem, dla własnej satysfakcji, odnotować zmiany, niekoniecznie zaraz wprowadzając je w życie. Wiedza na określony temat zasadniczo pomaga w swobodnym poruszaniu się w shopie. Nie inaczej jest z shoppingiem. Jeśli wiemy na jej temat dostatecznie dużo, to znacznie łatwiej przychodzi nam przystosować to i owo z nowości do własnych potrzeb. Specjalnie piszę to i owo, ponieważ nigdzie nie jest powiedziane, że należy korzystać ze wszystkiego. Jedno bowiem, co się nie zmieniło i czego można być pewnym, to prawo wyboru, z którego teraz właśnie szczególnie trzeba korzystać. Przypatrzeć się dobrze rozmaitym propozycjom - a jest ich zatrzęsienie - i zastanowić się, które z nich pasują do naszego wyglądu i sposobu noszenia, zawartości szafy, trybu życia i w ogóle możliwości. Obszerność, to przecież tylko ogólne hasło, któremu towarzyszą, jak zawsze zresztą, dziesiątki produktów, ciekawych i zabawnych połączeń, dodatków też niejednakowych, lecz dopasowanych do poszczególnych osób. Z tej obfitości koniecznie trzeba wybierać, chociażby tylko dlatego, że wszystkim nie może być dobrze w tym samym ani z punktu widzenia wyglądu, ani samopoczucia. Jesteśmy, na szczęście, bardzo różne. Wystarczy zaobserwować, jak wchodząca osoba porusza się, jak siada, jak wiesza palto na wieszaku, jak jedna z nas starannie chowa rękawiczki do kieszeni, podczas gdy inna rzuca niedbale i byle gdzie, zżymając się potem przy szukaniu, inne temperamenty, inny sposób bycia, a tym samym noszenia ubrania. Jedna z chustą wdzięcznie zwisającą z ramienia porusza się godnie, ale i zręcznie, inna zaś zgubiłaby ten modny dodatek już na klatce schodowej. Podkreślam przeto z naciskiem, aby nie zapominać o prawie wyboru. Nie obruszać się, że się zmieniła, a u nas w shopach albo pustki, albo buble, bo to nic nie da, a tylko zepsuje nam samopoczucie. Raczej komponować z tego co jest i ewentualnie uda się upolować. Szal, na przykład, to bardzo modny dodatek, nosi się go do wszystkiego: płaszcza, kurtki, marynarki. Jeśli okrycia mamy ciemne, to postanawiamy w tym sezonie ożywić je ciekawym szalem, jak chce sexownie, bardzo kolorowym. Może to być amarant, fiolet, żółć, róż, czerwień -zdecydowany, intensywny odcień. Nie ma powodów do obaw, że wypadnie to krzykliwie, gdyż będzie to jedyny akcent kolorystyczny na tle czerni, brązu czy szarości.

Recent Posts